RSS
 

Świetne wycieczki dla dzieci

27 mar

Moja koleżanka Natalia, którą znam od 15 lat, jest aktywistką i społecznicą, więc łączy nas pokrewieństwo dusz. Ostatnio w ramach urlopu macierzyńskiego na czwarte dziecko wymyśliła projekt wycieczek edukacyjnych i realizuje go w ramach działań Fundacji Wspierania Więzi Lokalnych „Linking Fundation”.

Wycieczki są przeznaczone dla uczniów klas 0-III szkół podstawowych oraz dla przedszkolaków i odbywają się w pięciu miastach: w Krakowie, Katowicach, Nowym Sączu, Tarnowie i Rzeszowie. Tematy wycieczek – najróżniejsze: historyczne, geologiczne, przyrodnicze, sportowe – ale konkretne, nie: spacerujemy po mieście i przy okazji dowiadujemy się wszystkiego po trochu. Kiedy na sądecki dworzec wjechał pierwszy pociąg? Czy banany rosną w Parku Strzeleckim? Dlaczego Rzeszów ma krzyż w herbie? Po co miastu rynek? Dlaczego na Śląsku złoto jest czarne? Ślónsko godka bajtlom słodka – i wiele innych.

Byliśmy na wycieczce w Krakowie jeszcze w październiku, w rześki, sobotni poranek. Świetna rzecz! Dzieci były ciągle zaangażowane w rozwiązywanie zadań, z których jedne wymagały wiedzy, inne zręczności, a Michał został nawet królem kurkowym i z wielką dumą paradował po Floriańskiej i okolicach ze zdobycznym kurem (niestety, kur był przechodni i potem przez dwa dni dziecko jęczało, żebym mu takiego uszyła, ale szczęśliwie zapomniało, uff).

wycieczk3

wycieczk1

Tu jest strona internetowa wycieczek, zajrzyjcie, poczytajcie, pooglądajcie (jak dobrze poszukacie, to nas wypatrzycie na zdjęciach, na jednym występuję jako Fotograf Bez Głowy), pokażcie nauczycielkom Waszych dzieci – może akurat któraś z propozycji przypadnie Wam do gustu.
Bardzo polecam!

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii życie codzienne

 

Zabezpieczenia antydzieciowe – z poradnika weterana

25 mar

Producenci zabezpieczeń antydzieciowych z dumą prezentują znękanym rodzicom całą gamę swoich produktów w różnych kształtach i kolorach (a może nawet i smakach, kto ich tam wie). Moje wieloletnie doświadczenie mówi jednak, że najlepsze są zwykłe, poczciwe gumki.

W tym sezonie w naszym domu obowiązywały już gumki wplecione w bransoletki, ale wielokrotnie szarpane przez Wojtusia rozpadły się, niestety, na części pierwsze. Udałam się zatem do sklepu AGD i nabyłam paczkę (20 sztuk) gumek do weków po 0,35 groszy za sztukę.

Zgrabnie powiązałam nimi najchętniej eksplorowane przez Wojcieszka szuflady w kuchni i w dużym pokoju. A oto fotorelacja z testów:

test1Wyraźnie zaintrygowany Wojtuś próbuje dostać się do szuflady w kuchni. Zabezpieczenia poddawane są wyszukanym próbom siłowym.

test2Ta smutna minka mówi wszystko. Zabezpieczenia są nie do sforsowania. Matka na stronie: yessssss!…

test3Plątanina gumek na komodzie w dużym pokoju.

Bardzo interesujące są reakcje Wojtusia na zabezpieczone szuflady, pamiętam, że Piotruś i Michaś mieli podobnie: już sam widok zablokowanej szuflady powodował, że natychmiast tracili zainteresowanie nią. Jednak gdy gumka dynda swobodnie, jest inaczej: Wojcieszek natychmiast rzuca się bebeszyć zawartość szufady, a Piotruś zakładał gumkę na szufladę. Od maleńkości szanował zasady i procedury.

Kupowanie gumek do weków w marcu ma ten minus, że są one z poprzedniego roku, zleżałe gdzieś w kącie, więc niestety sparciałe. Stąd po kilku atakach Wojtusia rozleciały się prawie wszystkie. Z dwudziestu ocalało raptem 5.

Jednak matka nie poddaje się łatwo. Kupiłam gumki-recepturki, szerokie na 10 mm, ok. 70 sztuk, koszt 10,40 zł (+ przesyłka, opłaciłam najtańszą, więc czekam już czwarty dzień). Stay tuned!

Update:

Oto i kolejny ciąg szuflad zabezpieczony przed dostępem Wojtusia. Poszliśmy w wiosenny design. A świeżutki chleb pachniał cudownie :-)

gumki

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii rodzina

 

Kartka noworoczna

23 mar

W sobotę odbył się finał lokalnego konkursu na kartkę noworoczną. Piotruś zdobył wyróżenienie za pracę widoczną poniżej.

Po pierwszym szoku („moje dziecko rysuje alkohol!!!”) pomyślałam, że w zasadzie Martini to pół biedy, ktoś mógłby się nami zainteresować, gdyby na kartkce znalazł się np. Pan Tadeusz. Ciekawe, czy moje humanistyczne wykształcenie byłoby wówczas okolicznością łagodzącą…

kartka

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii rodzina

 

To chyba jedyny człowiek na świecie, który…

20 mar

…śmieje się od ucha do ucha, gdy dzwoni budzik :-) A że budzik wygrywa skoczną melodyjkę, to nawet tańczy do niej, podskakując na pupie.

Dzień dobry i miłego dnia :-)

wojtus

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii życie codzienne

 

Warto rozmawiać…

16 mar

W niedzielny wieczór wygłosiłam do Michasia pogadankę pt. „O wpływie spokojnego poranka na nerwy matki i dziecka oraz o płynących stąd obopólnych korzyściach, a także o tym, jak życzliwość, pomoc i chęć współpracy z matką przekłada się na pulę atrakcji i przyjemności dla dziecka”. Skutek był zaskakujący.

Stuk-łup-bam.
Bam-łup-stuk.
Ktoś wstał.

Uchyliłam powiekę. Za oknem była jasność, ale dokładnej godziny nie potrafiłam ustalić. Budzik nie dzwonił, ale budzikowi nie ufam, odkąd utopiłam mój wierny stary telefon i korzystam z urządzeń zastępczych, nie w pełni sprawnych (jeden stary do dzwonienia, w drugim starym ustawiłam budzik, bo w tym pierwszym nawet budzika nie ma). Co więcej, nie mam pod ręką żadnego zegarka, bo budzik budzi przede wszystkim Wojtka. Budzik dzwoni więc w dużym pokoju i słyszę go tylko ja. Ale jeszcze nie dzwoni, hmmm…

W uchylonych drzwiach stanął Michaś.

- Ja już wstałem i ubrałem się i robię sobie śniadanie – poinformował przenikliwym szeptem i zniknął.

Zatem trzeba było wstać i spojrzeć na zegar. Zerknęłam na małą łysą główkę zlokalizowaną pod moją lewą pachą. Czy wstanie razem ze mną, czy da mi spokojnie pójść do łazienki?… Wysunęłam się z posłania wężowym ruchem, ale nie z nim te numery: oczęta otworzyły się natychmiast na całą szerokość, dzień dobry świecie, przybywam!!!

Zegar w kuchni pokazał 5.55. Taka piękna godzina, a echo odpowiedziało coś zgoła innego.

- Czemu wstałeś tak wcześnie? – wymamrotałam do Michasia.
- Żeby zdążyć do szkoły – wyjaśnił z prostotą znad samodzielnie przygotowanych kromek z dżemem.

Tym sposobem o 6.30, gdy zwykle wstaję i stawiam czajnik na gazie, a potem rozpoczynam żmudną procedurę ściągania dzieci z łóżek, miałam na stanie Michasia praktycznie gotowego do wymarszu i Wojtusia w pełni możliwości. W tej sytuacji postanowiłam zdobyć się na wspaniałomyślność.

- Masz jeszcze dużo czasu, umyj zęby i możesz sobie włączyć bajkę.
- Dziękuję!!! – szczęśliwy sięgnął po pilota.

Odgłos włączanego telewizora sprawił, że Piotruś zerwał się z łóżka w sekundę. Zjadł i wypił co mu podstawiłam pod nos, a o 7.20 zgodnie wyszli z domu, żegnani przez nieco rozmemłaną i tylko odrobinę nieprzytomną, ale za to wzruszoną do łez matkę, która życzyła im miłego dnia i wysyłała do szkoły z Panem Bogiem, a nie warczała nad nimi „idźcie już, wychodźcie, nie gadaj już, tylko idź, autobus wam ucieknie!!!”.

I nie łudzę się, że tak będzie każdego ranka, ale odnotowuję ten przypadek w annałach rodzinnych i będę do niego wracać z nadzieją, że jeszcze kiedyś się powtórzy. Jest bowiem nadzieja na lepszy świat, świat bez histerii i bez darcia kopary o 7.00…

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii rodzina

 

Historia jednej koszuli

11 mar

Obiecałam to zestawienie Asi. I prosze, dopiero pół roku minęło i zestawienie jest :-)

koszula1_300

koszula2_300

koszula3_300Nie ma to jak dobra inwestycja odzieżowa z ciucholandu :-)

Post scriptum:

Dostałam od Moni fotkę jej synka Wojtusia, który nosił tę koszulę po Piotrusiu, a przed Michasiem. Jej losy są barwniejsze, niż sądziłam :-)

IM000505.JPG

 
Komentarze (25)

Napisane w kategorii rodzina

 

Sekret młodości, urody i radości życia

10 mar

Odkryłam sekret jak być młodym, pięknym i pełnym energii. Okazało się, że sposób na to jest prostszy, niż ktokolwiek myślałby. Teraz przedstawiam go również Tobie!

Bardzo często czujemy się wypruci z sił, nie mamy siły ani ochoty do życia. Dokucza nam to szczególnie wczesną wiosną, gdy osłabieni po zimie z trudem próbujemy łapać pion. Wstajemy zmęczeni, w ciągu dnia ratujemy się kawą, wieczorem padamy wykończeni. W oczach piasek, w uszach wata, myślimy wolno, zapominamy, co chcieliśmy powiedzieć, mamy problem z zapamiętaniem trzypunktowej listy zakupów. Żeby się pocieszyć, mówimy, że to normalne i wszyscy tak mają.

Ale to nieprawda.

Są wśród nas ludzie, którzy tryskają optymizmem, są pełni energii i radości życia, nie zrażają się porażkami i wytrwale dążą do celu. Kiedy coś postanowią, nic ich nie zatrzyma. Idą przez życie jak burza, emanując urokiem osobistym. Gdzie się nie pojawią, tam inni uśmiechają się na ich widok. Wzrok mają sokoli, widzą wszystko, słuch jak nietoperze, usłyszą najlżejszy szelest, umysł jak brzytwa, chłonny wiedzy, uczą się błyskawicznie. Mają zniewalający uśmiech, jędrną skórę i piękne zdrowe zęby.

Jak oni to robią?

Obserwowałam ich długo, aż odkryłam ich sekret. Podzielę się nim z Wami, kochani Czytelnicy. Dla pierwszych stu osób gratis! Spiesz się, żeby zdążyć. Wszystko stanie się jasne po kliknięciu w poniższy link! Ale uważaj. To zmieni Twoje życie raz na zawsze.

Jesteś gotowy?

Aby być pięknym, młodym i pełnym energii, należy regularnie stosować… 

Efekty tej rewelacyjnej metody widać gołym okiem!

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii rodzina

 
 

  • RSS