RSS
 

11 lat temu też była niedziela

31 sie

Poranek powitałam w ramionach świeżo poślubionego małżonka. 11 lat później obudziłam się, bo czyjeś słodkie małe stópki walnęły mnie w wątrobę. I nie są to pierwsze stópki, które bytowały w jej okolicach.

Wczorajszego wieczoru zjedliśmy z dziećmi uroczystą kolację, wznieśliśmy symboliczny toast, zagraliśmy rodzinnie w „Dzieci z Carcassone”, po czym ogarnęliśmy towarzystwo i nastał poranek dzień następny. Przebudziłam się w środku nocy, gdy Mąż chrapał, a laptop mrugał. Jest tak zwyczajnie, tak dobrze.

11 lat temu wyglądałam tak:

slubne

…a dziś tak:

diw500

W planach mieliśmy małżeńską sesję „11 lat później”. Miny Męża na kolejnych fotach: walnę ci, mam to gdzieś, jestem naćpany, fajny ten kosz na śmieci co stoi z boku, dobranoc, błeeee. Aż dziwne, że nigdzie języka nie wystawił. W każdym razie żadne nie nadaje się do ramki. Trudno, i tak go kocham :-)

 
Komentarze (21)

Napisane w kategorii rodzina

 

Do szkoły, gotowi… start!

30 sie

Państwo gotowi? Ja w pełnej mobilizacji. Tornistry stoją na baczność, wyposażenie w równych stosikach czeka na półkach, zeszyty kuszą pustymi kartkami, podręczniki leżą i pachną. To już w poniedziałek, już w poniedziałek!

No dobra, bez ściemy. Tornister Piotrka opróżniłam gdzieś w połowie wakacji i tak stoi i czeka zmiłowania. Szkolny ekwipunek udało nam się upchnąć na dwóch półkach, a książki i zeszyty czekają, aż je podpiszę i oprawię. Białe koszule wymięte leżą się gdzieś na dnie walizki z ciuchami, która przywieziona z wakacji stoi w przedpokoju, a dzieci wyjmują z niej codziennie jakieś rzeczy do ubrania. Jeszcze ze dwa tygodnie i opróżnią ją całkowicie. Do koszul muszę dokopać się wcześniej.

W tym roku Michaś zaczyna szkolną karierę, Piotruś zaczyna nowy etap. Niedobrze mi na myśl o pilnowaniu szlaczków i literek, ale po wyższym etapie edukacji też nie spodziewam się ekstatycznych doznań. Piotruś wreszcie będzie musiał zacząć się uczyć, bo w klasach I-III to dzieci odrabiają zadania, a nie uczą się. Daj mi Panie Boże cierpliwość, bo jak mi nie dasz, to trafię na pierwszą stronę “Faktu”.

Podręczniki zamówiłam w internecie, w dwóch księgarniach, bo oczywiście w jednej nie mieli wszystkich. Pierwsza paczka przyszła we wtorek.

- Co to jest? – zainteresowały się dzieci.
- Szkolne książki dla Piotrusia.
- Hurrrra!!!! – wrzasnął Piotruś i zabrał się za rozpakowywanie przesyłki.
- O nie!!!! – ryknął Michał i rzucił się na dywan – ja też chciałem książki!!!
- Michasiu, ty dostaniesz w szkole – próbowałam tłumaczyć. Na darmo – Michasiu, to może nagram twoją rozpacz i wyślę pani minister? Niech zobaczy, do czego doprowadził pomysł z darmowym podręcznikiem.

Michał książki brata skopał, swoim podręcznikiem do religii wzgardził i obraził się na całe 15 minut.

Druga paczka przyszła w piątek. Histeria Michała była krótsza, bo w tej były również przygody Lassego i Mai, po jednej części dla każdego, więc zaczytali się na chwilę. Ale były też “Bieszczady w PRL”, książka o której Piotruś marzył od czasu naszej wakacyjnej wyprawy. Zobaczył ją w Jabłonkach, w kiosku z pamiątkami pod pomnikiem gen. Świerczewskiego.

- Mamo, kup! – prosił – przecież wiesz, że interesuję się PRL! (Wiem aż za dobrze. Piotruś zadaje dziesiątki pytań o PRL. Nawet chce przenieść się w czasie, żeby choć na chwilę znaleźć się w tamtej epoce).
- Do której ty klasy chodzisz, chłopczyku? – zainteresował się sprzedający.

Nie chciało mi się książki z Bieszczadów wozić, obiecałam więc, że kupię po powrocie do domu. Tak zrobiłam, ale to się Michasiowi nie spodobało.

- Bo on ma dwie ksiązki, a ja jeeeeednąąą! – wył dramatycznie.

To nic Dorotko, to nic, głaskałam się mentalnie po głowie, za chwilę wrzesień, pójdzie do szkoły…
I będzie wył np. z tego powodu, że on chce na podwórko, a nie lekcje odrabiać.
Ale przynajmniej będziesz miała chwilę spokoju.
Akurat. Wojtek rusza na podbój świata.
No to już nie wiem jak cię pocieszyć – odęła się moja druga jaźń. I poszła.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii rodzina

 

Nowe buty na nowy sezon

28 sie

Chciałabym się pochwalić Wam nowymi szałowymi butowymi zakupami, jak Asia czy Monika, ale u mnie pospolitość aż skrzeczy. Jeśli nowe buty, to przeważnie dla dzieci.

Macie już buty do szkoły i po szkole dla swoich dziateczek? Odfajkowałam ten punkt programu z wielką ulgą, choć oczywiście nie obyło się bez przygód.

 
Komentarze (14)

Napisane w kategorii życie codzienne

 

„Daleko jeszcze?” czyli jak sprawić, by podróż się nie dłużyła

21 sie

Jeszcze dobrze nie wyjedziemy, a tu bam! „Daleko jeszcze?” Co robić, żeby to pytanie nie wracało co trzy minuty?

Polecam kilka naszych sprawdzonych sposobów. Kiedyś było wśród nich śpiewanie przedszkolnych piosenek, ale chłopcy chodzili do dwóch różnych przedszkoli i subtelne różnice między wersjami, niejednokrotnie były przyczyną dzikiej awantury.

Ale zdziwienie, kiedy zaczynałam śpiewać z nimi „To ty mamo znasz tę piosenkę?! Skąd?!” – było bezcenne.

Zapraszam do lektury.

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii rodzina

 

Dziecięca kreatywność nie zna granic

18 sie

To wiedzą chyba wszyscy rodzice. Zapraszam serdecznie do lektury mojego artykułu.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii rodzina

 

Nasze Bieszczady 2014

13 sie

Wróciliśmy z rodzinnych wakacji. To pierwszy z naszych kilkudniowych wyjazdów w pełnym składzie, z którego wróciłam… no nie, nie wypoczęta, bez przesady, ale zadowolona i w dobrym humorze.

Jasne, że leciałam na twarz i nogi mi się plątały po kilku godzinach jazdy, ale nastrój – bezcenny. I tak się zastanawiam cały czas, co te kilka dni w Bieszczadach miało w sobie takiego?

Przede wszystkim nie spodziewałam się niczego i nie nastawiałam na nic. Żadnych konkretnych planów, żadnego harmonogramu, żadnych oczekiwań. Najgorsze bowiem to przeżuwać gorycz rozczarowania – miało być tak pięknie, miałam takie plany, a tu wszystko nie tak. Teraz założyłam, że to nie żadne wczasy, tylko codzienna, dobrze mi znana orka rodzinna, że dzieci jak zwykle dadzą w pióra, a Mąż jak zwykle będzie połowicznie w pracy. Bóg da, że chociaż okoliczności przyrody będą piękne i jedzenie dobre.

I dał, i dał!!!

Dał nawet więcej. Książkę do walizki włożyłam z lekkim wahaniem, że w sumie po co, gdzie ja tam czas na czytanie znajdę. Tymczasem przeczytałam od deski do deski „Dziewczyny z Powstania” i jeszcze znaleziony w chacie kryminał „Dlaczego nie Evans?” Christie. Aż żałowałam, że robótki szydełkowej nie wzięłam albo przynajmniej kilku zaległych gazet (kupuję, składam na kupkę i po kilku miesiącach ledwo przejrzane wydaję z domu).

Wojtek był cudowny, spał jak anioł, z zaciekawieniem przygladał się światu, oczarował wszystkich uśmiechem, pogodą ducha i spokojem. Piotrek i Michał od razu zaprzyjaźnili się z gospodarzami, gośćmi oraz świnkami wietnamskimi. Grali w piłkę, karmili świnie, do nocy biegali po deszczu, po rosie i nawet kataru nie złapali. Mąż grał z nimi w piłkę, w karty, łowili razem pstrągi. Czas płynął leniwie w doskonałej ciszy, której tak bardzo potrzebowałam. W sobotę słońce grzało rozkosznie, koguty piały, drewaniana chata pachniała cudownie dzieciństwem u Babci w Haczowie. Nawet kładka nad rowem była taka sama, jak ta, po której chodziłam 30 lat temu, lekko omszała, zrobiona z przeciętej wzdłuż kłody.

Ten urlop był mi bardzo potrzebny. Przed wyjazdem byłam już tak skonana, że płakałam ze zmęczenia. To znaczy normalnie żadnych sentymentów, alleluja i do przodu, ja wszak nie z tych użalających się nad sobą, ale jeśli tylko ktoś westchnął współczująco, że ojej, ja to muszę być zmęczona, to od razu łzy zaczynały mi lecieć ciurkiem i wpadałam w lekkie spazmy. Trzy dni po powrocie znowu chce mi się płakać ze zmęczenia, kręgosłup mnie boli od noszenia Wojtusia, Piotruś i Michaś pobili się dziś o korek do zlewu i ja też wybuchłam, ale co tylko spojrzę na zdjęcia z wyjazdu, to oddycham głębiej i od razu mi lepiej.

Carpe diem!

chmiel chmiel_cerkiew

san

czterej

czytanie

kieckamilosnicy

wojtus_dziubek

poczta

malwa

skansen

skansen1

skansen2

skansen3

skansen4

solina

solina1

wojtus_zubry

zolty
wojtus_sanok

 

 
Komentarze (23)

Napisane w kategorii rodzina

 

Zabawki – jedenasta plaga egipska

31 lip

Zdaniem rodziców dzieci mają ich za dużo i bawią się nimi za krótko. Zdaniem dzieci wszystkie są stare i nudne, a godne uwagi są tylko te, których nie mają.

Polecam Państwa uwadze mój artykuł o zabawkach.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii rodzina

 
 

  • RSS